Joined March 2009
Diretriz política, dúvida operacional, responsabilidade assumida A cadeia de comando da madrugada de 25 de outubro A 13 de outubro toma posse o novo Diretor Nacional da PSP. Conforme consta do Despacho n.º 12452-A/2026, foi recentemente nomeado o superintendente-chefe Pedro Nuno Resende Melo Coelho de Moura. A cerimónia decorreu no Ministério da Administração Interna a 13 de outubro. É o terceiro diretor em três anos. Doze dias depois, é chamado a gerir a primeira crise. A diretriz. O Ministro da Administração Interna, Luís Neves, estabelece publicamente o fim de um modelo de protesto: "as acampadas, os acampamentos acabaram", "acabaram as acampadas, no sentido de que a lei é para cumprir" e "acabaram as acampadas e as manifestações ilegais no País". Não é uma ordem operacional. É uma diretriz política que impõe uma nova leitura da lei: a tenda deixa de ser protegida pelo direito de manifestação e passa a ser lida como ocupação ilegal. A dúvida. Na madrugada de 25 de outubro, essa leitura é executada no Rossio e na Praça D. João I, com 171 estruturas removidas e 11 feridos. Na mesma manhã, o Presidente do Sindicato dos Oficiais de Polícia, , em direto na RTP, admite o que a cadeia hierárquica não pode admitir: "não há certeza relativamente à interpretação da lei e que a mesma se alterou com este governo." O que antes era manifestação pacífica e tolerada, passou a ser ilegalidade. A lei não mudou. Mudou a instrução sobre como a ler. Quem tem de a aplicar no terreno fica, nas suas próprias palavras, sem certeza. A assunção. No dia 26, a Direção Nacional encerra a cadeia: O diretor nacional da PSP confirmou que a ordem para a intervenção foi dada por si, não pelo ministro da Administração Interna, tendo considerado a intervenção "proporcional". Se a ordem tivesse vindo diretamente do Ministro para carregar sobre um protesto habitacional, seria interferência política direta numa força de segurança. Ao assumir que a ordem foi sua, o Diretor apaga juridicamente a diretriz política e transforma-a em decisão técnica. Concentra sobre si a investigação da IGAI e da Provedora e desvia-a do Governo. É assim que uma diretriz que vem de cima consegue apresentar-se como se tivesse vindo de baixo.
Diretor nacional da PSP assume responsabilidade pela intervenção policial nas manifestações do fim de semana sicnoticias.pt/pais/2026-10-…
7
15
1
51
1,600
~~&... Raquel Welch in Cannes © Eva Sereny
9
1
66
978
Trochę więcej anegdot o tym wspaniałym aktorze, a więc kiedyś został napadnięty przez Valdor Gang rządzący w Edynburgu, wpadła im w oko kurtka Sean'a, po chwili cała szóstka napastników leżała na ziemi, a ich szef pod wrażeniem tego wyczynu, podszedł i zaproponował mu przyłączenie się do nich. Na plan filmu Another Time Another Place w 1958 wdarł się z pistoletem w ręku chłopak aktorki Lany Turner z którą grał Sean i wycelował w niego, ten wyrwał mu broń, powalił jednym ciosem, po czym poprosił obsługę o wyniesienie intruza. Mało kto wie, że Sean łysiał bardzo wcześnie już w wieku 21 lat, normalnie tego nie ukrywał ale dla roli Bonda musiał nosić idealnie dobrane tupety, ale schodząc z planu filmy od razu je zdejmował. 👇🤩👇 "Miał 13 lat, kiedy za kilka monet polerował trumny. W wieku 32 lat został Jamesem Bondem. A jako 39-latek poznał kobietę, która miała kochać go przez 45 lat — choć wtedy nie miała pojęcia, kim właściwie jest. Sean Connery urodził się w 1930 roku w skromnym, robotniczym mieszkaniu w Edynburgu. Jego ojciec pracował jako kierowca ciężarówki, a matka sprzątała cudze domy. W rodzinie nie było pieniędzy na luksusy. Czasem z trudem wystarczało nawet na podstawowe potrzeby. Wszyscy spali w jednym pokoju, a młody Sean bardzo wcześnie zrozumiał, że życie raczej niczego nie poda mu na tacy. Gdy miał 13 lat, przerwał naukę. Nie dlatego, że marzył o dorosłym życiu. Rodzina po prostu potrzebowała każdego szylinga, który mógł przynieść do domu. Wstawał więc jeszcze przed świtem i rozwoził mleko po zimnych ulicach Edynburga. Kiedy kończył jedną pracę, szukał następnej. Był pomocnikiem murarza, prowadził ciężarówki, pracował przy basenach. Przez pewien czas zatrudnił się nawet w zakładzie pogrzebowym, gdzie polerował trumny — w ciszy, pośród przedmiotów przypominających o czyimś końcu. Żeby zarobić kilka dodatkowych monet, pozował także studentom Edinburgh College of Art jako model. Nie było w tym ani odrobiny blichtru. Był po prostu młodym człowiekiem, który podejmował każdą uczciwą pracę, jaką udało mu się znaleźć. W wieku 16 lat wstąpił do Royal Navy. Po kilku latach wrócił do domu z problemami zdrowotnymi i został zwolniony ze służby. Ale wrócił też z czymś jeszcze — z rosnącym przekonaniem, że jego życie nie musi skończyć się na tych samych ulicach, na których dorastał. W 1953 roku, niemal pod wpływem chwili, wystartował w konkursie Mr. Universe. Zajął wysokie miejsce w swojej kategorii. Właśnie tam jeden z uczestników wspomniał mu o przesłuchaniu do musicalu „South Pacific”. Connery nigdy wcześniej nie grał zawodowo. Nie miał aktorskiego wykształcenia. Nie wiedział nawet dobrze, jak pracuje się ze scenariuszem. Mimo to poszedł na przesłuchanie. I ta jedna decyzja zmieniła całe jego życie. Przez kolejne lata utrzymywał się z niewielkich ról. Pojawiał się w telewizji, grywał epizody w filmach i przedstawieniach. Niektórzy specjaliści od castingu twierdzili, że jego mocny szkocki akcent będzie przeszkodą. Inni uważali, że jest zbyt surowy, zbyt „robotniczy”, zbyt mało elegancki, by zostać gwiazdą pierwszego planu. On jednak nie odpuszczał. W 1962 roku twórcy filmu „Dr No” szukali stosunkowo mało znanego aktora, który mógłby wcielić się w brytyjskiego agenta o nazwisku James Bond. Nie wszyscy producenci byli początkowo przekonani do Connery’ego. Dużą rolę w przekonaniu ich miała Dana Broccoli, żona producenta Alberta Broccoliego, która dostrzegła w nim coś, czego inni jeszcze nie widzieli. Connery dostał rolę. Film odniósł ogromny sukces. I nagle chłopak, który kiedyś przed świtem rozwoził mleko po Edynburgu, stał się najsłynniejszym agentem świata. Potem przyszło wszystko, czego wcześniej nie znał — nagrody, okładki magazynów, tłumy fanów, czerwone dywany i światowa sława. Człowiek, który kiedyś polerował trumny za kilka monet, został ikoną kina. A jednak jedno z najważniejszych spotkań w jego życiu wciąż było przed nim. W 1970 roku, podczas turnieju golfowego w Maroku, poznał francusko-marokańską malarkę Micheline Roquebrune. Zobaczyła wysokiego, charyzmatycznego mężczyznę o spokojnym spojrzeniu. Zwróciła uwagę na jego sposób bycia i naturalny urok. Tyle że… nie wiedziała, że rozmawia z Jamesem Bondem. Nie znała jego filmów. Dla niej był po prostu Seanem. I być może właśnie tego przez całe życie potrzebował najbardziej. Pobrali się w 1975 roku i pozostali razem przez 45 lat, aż do jego śmierci w 2020 roku. Świat widział w nim legendę. Ona widziała człowieka. Historia Seana Connery’ego nie jest więc wyłącznie opowieścią o chłopaku z biednej rodziny, który dotarł na sam szczyt. Jest również historią o czymś znacznie ważniejszym — o tym, jak wielką wartość ma spotkanie osoby, która widzi nas naprawdę. Bo najgłębsza miłość nie rodzi się z tego, kim jesteśmy w oczach świata. Nie zakochuje się w sławie, nazwisku, sukcesach ani w tym, co mówią o nas inni. Zostaje dla człowieka, który kryje się pod tym wszystkim. Czasem największym uznaniem, jakie możemy otrzymać w życiu, wcale nie jest zachwyt milionów nieznajomych. Czasem wystarczy jedna osoba, która patrzy na ciebie bez całego tego hałasu dookoła… i po prostu naprawdę cię widzi. Przytulność"
46
367
11
3,346
208,531
Isto, sim, é IMPORTANTE!👇
2
1
1
16
268
Por Francisco Rodrigues dos Santos (sim, o Chicão)
8
180
25
1,186
37,732
1( A intervenção das forças de segurança orienta-se pelo cumprimento dos princípios da necessidade, proporcionalidade e adequação. A primeira intervenção na Praça D. João I, no Porto, havia sido totalmente desnecessária, desproporcionada e desaquada.
14
42
9
334
25,195
Mais um par de noites assim e o Chega vai aproveitar a CPI ao ministro Luís Neves para lhe entregar uma proposta de filiação.
20
131
12
864
12,392
O truque tem barbas: vai-se buscar uma declaração hiper-radical de um palerma qualquer e cola-se esta à imagem dos manifestantes pacíficos, para atiçar contra estes últimos todos quantos se empanicam com qualquer coisa que bula com o statu quo.
70
6
470
5,293
Blarghh retweeted
há 1 acção d intimação no tribunal administrativo sobre o direito à manifestação/concentração em causa nas acampadas. o tribunal administrativo aceitou-a e deu 48h ao mai e cml p responderem. a acção brutal desta madrugada é 1 desafio ao tribunal e portanto à ordem constitucional
18
91
6
344
6,992
Eu é mais bola, mas tenho consciência política. Como tal: 1. É absolutamente inaceitável a atuação da polícia (e por arrastamento do governo e das autarquias). 2. É absolutamente inaceitável a atuação do presidente de república, eleito pela maioria que está contra estes atos. ->
184
136
14
1,766
75,594
Assunção Cristas explica a crise da habitação e acaba por se incriminar a si própria A propósito da "lei Cristas" Não pode culpar o PS de ter destruído a lei e ao mesmo tempo culpar o PS pelas consequências da lei. Diz que a lei foi "toda destruída pelo Partido Socialista". Não foi. O Balcão Nacional do Arrendamento, o fim do congelamento perpétuo, a liberalização dos prazos e a facilitação da denúncia do contrato mantêm-se até hoje. O que o PS alterou foi o regime transitório. Se a lei foi destruída, não pode ser responsável pelas rendas de hoje. Se é responsável, então não foi destruída. É uma contradição lógica básica. A ideia de que "para quem não podia, não subia" não corresponde à lei que escreveu. A Lei n.º 31/2012 não protegia automaticamente idosos. Exigia, em simultâneo, ter mais de 65 anos E carência económica comprovada todos os anos perante o senhorio, e responder em 30 dias a uma carta registada sob pena de aceitação tácita do aumento para valor de mercado. Quem não respondia, por solidão, doença ou iliteracia, perdia a casa. Foi por isso que os tribunais e as associações começaram a chamar-lhe Lei dos Despejos. Chamar a isto "reforma equilibrada que acomodou a fragilidade" é reescrever a própria lei. O subsídio de renda que Cristas agora invoca nunca existiu. A lei previa, no fim dos 5 anos, que o Estado pudesse subsidiar a diferença. Previa. Nunca foi regulamentado, nunca foi orçamentado, nunca foi pago pelo governo que a senhora integrava. Quando o prazo de 5 anos ia terminar, em 2017, milhares de pessoas com 70, 80 e 90 anos iam ser despejadas no mesmo ano. não "trocou mal 5 por 10". Prolongou por 8 e depois 10 anos para evitar uma crise humanitária que a sua lei tinha criado sem rede. E ao contrário do que diz, ao fim dos 10 anos não "acabou". Foi criado um regime de proteção vitalícia para maiores de 65 anos e de apoio à renda. Justamente porque o seu modelo sem habitação pública não funcionou. Falar em Serviço Nacional de Habitação é a maior incongruência de todas. Um Serviço Nacional de Habitação constrói, compra e gere casas para arrendar a preços acessíveis. A sua lei fez o oposto: esvaziou casas, facilitou despejos e entregou esse parque ao mercado livre e ao Alojamento Local. Não criou uma única habitação pública. A senhora não perdeu uma oportunidade para criar um SNH. A senhora legislou contra a própria ideia de um SNH. As rendas altas de hoje não são das rendas antigas pré-1990 que a sua lei mexeu. São de contratos novos, de um mercado que a senhora ajudou a liberalizar totalmente sem criar oferta pública alternativa. Isto não é uma questão de esquerda ou direita. É uma questão de competência legislativa e de responsabilidade histórica. Isto é o trabalho que a ex-ministra fez !
O que eu acho extraordinário é que hoje se culpa a "lei Cristas" quando, na verdade, ela foi toda destruída pelo Partido Socialista. Se nós hoje temos estas rendas altas, deve-se única e exclusivamente ao Partido Socialista, que governou durante 8 anos. 1/4
12
14
95
3,610
Palavras para quê?
29
101
28
547
33,883
Sótão T2 Bragança 🫩
2
3
12
292
Pinto Luz com uma reação adequada e séria: disse que as declarações do presidente do IHRU foram infelizes e pediu esclarecimentos, porque não o demitirá via TV (dando a entender que aguarda o pedido de demissão). Já Hugo Soares não surpreendeu: defendeu o presidente do IHRU.
8
13
3
83
2,164
O deputado do Chega Nuno Gabriel ameaçou atirar o telemóvel a Eurico enquanto este intervinha do púlpito. A Assembleia da República não é uma tasca. Este comportamento é indigno de um deputado e uma falta de respeito pelos portugueses.
51
76
14
530
17,095
Blarghh retweeted
o @Moedas a chorar com a estátua pintada, onde a tinta sai facilmente, em vez de se preocupar com a lixeira que é lisboa e as praças cheias de ratazanas
67
143
38
985
36,359
E o prémio azeiteiro do ano está entregue.
47
6
4
124
2,587
Parece um sketch do gato fedorento
É impressão minha ou ele tem o fecho das calças aberto?...🫣🫣
1
1
4
88
HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
Kudos to the camera man. He decided NOPE - ain’t letting him pull this shit. Not today. Not on my watch.
2
10
199
🙁🙁🙁
Ao Observador, o eurodeputado e porta-voz PSD assume todas as responsabilidades pela derrota: “Foi uma candidatura pessoal e é, por isso, um resultado exclusivamente pessoal”. Saiba mais através do link nos comentários. (📸Diogo Ventura/Observador) #SebastiãoBugalho #Europa #ParlamentoEuropeu
1
1
4
165