Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga) header
Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga) profile picture

Historia i Fantastyka (w skrócie HiF).

Joined November 2025
Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)Photo by Wydawnictwo Centryfuga (@WCentryfuga)
Wydawnictwo Centryfuga retweeted
Jestem dumny, że mogłem dołożyć małą cegiełkę do wydania tej powieści. Jacek Hajduk napisał ją jakiś czas temu do szuflady. Dał mi do przeczytania. Lektura była tak świetna, że gorąco namawiałem go aby ją wydał. Cieszę, że ta wielowymiarowa historia trafi do czytelników.
Szanowni, z dumą ogłaszamy, że już 21 listopada na Łódzkich Targach Książki będzie miała miejsce premiera kolejnej naszej książki. Tym razem to Jacek Hajduk zabierze Was w podróż do Starożytnego Rzymu! A spotkacie tam człowieka, którego historia uznała za potwora! Jaki naprawdę był Neron? Opowie nam o tym Epafroditos - przyjaciel i sekretarz cesarza. Tylko czy można mu ufać? "Nie jestem szaleńcem. Chyba..." Jacek Hajduk, Wydawnictwo Centryfuga
2
1
1
39
1,182
Wydawnictwo Centryfuga retweeted
Szanowni, z dumą ogłaszamy, że już 21 listopada na Łódzkich Targach Książki będzie miała miejsce premiera kolejnej naszej książki. Tym razem to Jacek Hajduk zabierze Was w podróż do Starożytnego Rzymu! A spotkacie tam człowieka, którego historia uznała za potwora! Jaki naprawdę był Neron? Opowie nam o tym Epafroditos - przyjaciel i sekretarz cesarza. Tylko czy można mu ufać? "Nie jestem szaleńcem. Chyba..." Jacek Hajduk, Wydawnictwo Centryfuga
2
3
1
25
1,537
Szanowni, z dumą ogłaszamy, że już 21 listopada na Łódzkich Targach Książki będzie miała miejsce premiera kolejnej naszej książki. Tym razem to Jacek Hajduk zabierze Was w podróż do Starożytnego Rzymu! A spotkacie tam człowieka, którego historia uznała za potwora! Jaki naprawdę był Neron? Opowie nam o tym Epafroditos - przyjaciel i sekretarz cesarza. Tylko czy można mu ufać? "Nie jestem szaleńcem. Chyba..." Jacek Hajduk, Wydawnictwo Centryfuga
2
3
1
25
1,537
Wydawnictwo Centryfuga retweeted
PrzewodzikKsiążkowy (wypisy, rekomendacja) RumuńskiTydzień Lubię czasem wracać do tej książki i czytać sobie przypadkowe strony, bo dla mnie opisy Stasiuka to torchę powrót do własnego łazikowania po zapomnianej Europie – widok pasterzy, dziurawe jak sito drogi i potwornie mocne papierosy. Cieszę się, że ja także dotknąłem świata, którego już nie ma... “„(...) powinniśmy trzymać się towarzystwa  zwierząt, kucać sobie u ich boku...”. Przeczytałem to zdanie w lipcu. W sierpniu pojechałem odszukać rodzinną wieś Emila Ciorana. Nigdy nie mogłem pogodzić się z tym, że myśl jest bytem abstrakcyjnym, i musiałem pojechać do Răşinari. Przez Gorgany, przez ukraińską i rumuńską Bukowinę, przez Kluż i Sybin dotarłem na południowy skraj Siedmiogrodu. Tuż za ostatnimi domami wsi wyrastały Karpaty. Dosłownie. Szło się po płaskim i zaraz trzeba było się wspinać bydlęcymi ścieżkami, co kilkadziesiąt kroków przystając dla nabrania oddechu. Na północy w sinawej mgle leżała Transylwania. Strome, rozgrzane łąki nad Răşinari pachniały krowim nawozem. Nie padało od wielu dni i ziemia oddawała nagromadzone zapachy. Parę dni  później widzieliśmy wieczorny powrót z pastwisk. Szosą od Păltiniş w czerwonych promieniach słońca szły setki krów i kóz. Nad stadami unosiły się ciepło i odór. Siwe, rozłożystorogie krowy szły na samym przedzie. Ludzie stali w otwartych bramach obejść i czekali. Wszystko odbywało się w ciszy, bez pokrzykiwań, bez ponagleń. Zwierzęta oddzielały się od stada i wchodziły do swoich zagród. Znikały w półmroku cienistych dziedzińców i rzeźbione wierzeje zamykały się za nimi w całkiem ludzki sposób. Ogromne bawoły lśniły jak czarny metal. Na jeden ich krok wypadało półtora krowiego. Były monstrualne i diabelskie. Wilgotne szczeciniaste pyski przywodziły na myśl jakąś odległą i lubieżną mitologię. Na końcu drobnym truchtem dreptały kozy. Pstrokacizna szła o lepsze z ruchliwością. Capi cuch unosił się nad rozciągniętym stadem. Asfalt lśnił od krowich rozprysków. To  było Răşinari, miejsce urodzin i pierwszych dziesięciu lat Emila Ciorana. Słońce spadało pionowo z góry na brukowane uliczki, na pastelowe domy, na czerwoną łuskę dachówek, i wydobywało najstarsze zapachy. Na początku nie wiedziałem, co to jest, co wisi w powietrzu, co przenika mury, ciała mijanych ludzi i karoserie starych pojazdów. Dopiero potem, po paru dniach, odkryłem, że to są pomieszane wonie zwierząt. Z zamkniętych podwórek ciągnęło świńskim nawozem. Ziemia między kocimi łbami gromadziła od stuleci koński mocz, smugi stajennego zapachu snuły się za niezliczonymi zaprzęgami, z połonin spływało duszne powietrze pastwisk, rynsztokami sączyła się gnojówka z chlewików i obór, a w rzece wypatrzyłem pewnego dnia rozwleczone wnętrzności. Nurt zagarniał opalizującą migotliwą czerwień i niósł gdzieś w stronę Sybina. Z gór wiatr niósł przenikliwy, ostry aromat owczych koszarów — mieszaninę zdeptanych ziół, lepkiego, tłustego runa i zeschniętych jak kamyki zielonkawych bobków. I tylko gdzieniegdzie wypływała strużka świerkowego dymu, nitka cebulowej smażeniny albo benzynowy obłoczek spalin. „(...) Najlepiej, gdybym  nigdy nie opuszczał tej wsi. Nie zapomnę dnia, kiedy rodzice wsadzili mnie na wóz i zawieźli do liceum w mieście. To był koniec mojego pięknego snu, ruina mojego świata”. Teraz  z Răşinari do Sybina jeździ tramwaj. Pętla jest na skraju wsi. Można usiąść na schodkach między barem a szewcem. W barze sprzedają czystą wódkę, która smakuje drożdżami, ma trzydzieści sześć procent i jest tania. Zanim tramwaj nadjedzie, niektórzy wypijają kieliszek albo dwa. Tak jak ten Cygan, którego widywaliśmy przez kilka dni to tu, to tam. Raz czekał na autobus do Păltiniş, kiedy indziej snuł się w okolicach dworca w Sybinie. Na głowie miał czarny filcowy kapelusz, w dłoni kosisko ze złożoną kosą, a na ramieniu stary plecak. Był sierpień, pora sianokosów, i niewykluczone, że po prostu szukał pracy, lecz nie mógł albo nie chciał znaleźć, więc spędzał jakoś czas i czekał, aż wszystko minie, skończy się i będzie mógł dokądś powrócić. Rano  i wieczorem chodziliśmy do knajpy przy strada Nicolae Bălcescu. Wchodziło się po paru stopniach. Wewnątrz fruwały muchy i siedzieli mężczyźni. Piliśmy kawę i brandy. Z tych samych schodów można było wejść do fryzjera, gdzie stał staroświecki fotel. Zakład był otwarty do późna, do dziesiątej, do jedenastej, i w fotelu zawsze ktoś siedział. Piliśmy też piwo, ursus albo silva. Na ulicy wciąż słychać było stukot końskich kopyt. Czasami w ciemnościach podkowy krzesały iskry. Wszystkie furmanki miały z tyłu numery rejestracyjne. Sklepy pracowały długo w noc. Kupowaliśmy salami, wino, chleb, paprykę i arbuzy. Zapadała ciemność i wnętrza sklepów jarzyły się jak ciepłe jaskinie. Kieszenie mieliśmy pełne tysiąclejowych banknotów z Michałem Eminescu i stulejowych monet z Michałem Walecznym. „Teraz, w  tej chwili, powinienem czuć się Europejczykiem, człowiekiem Zachodu. Ale nic z tych rzeczy; u schyłku życia, w trakcie którego poznałem wiele krajów i przeczytałem wiele książek, doszedłem do wniosku, że rację ma rumuński chłop. Ten chłop, który nie wierzy w nic, który myśli, że człowiek jest przegrany, że nic nie można zrobić, że historia go miażdży. Ta ideologia ofiary jest też moją koncepcją, moją filozofią historii”. Któregoś wieczoru  schodziliśmy z gór do wsi. Răşinari spoczywało w dole nasycone upałem. Czułem jego zwierzęcą obecność. Promieniowało ciepłem i złotawym blaskiem. W plątaninie uliczek światła było tyle, co kot napłakał. Żaluzje, które za dnia chroniły przed słońcem, teraz zamykały wątłą światłość wewnątrz domów. Tak było kiedyś — pomyślałem. Nie wytwarzało się rzeczy zbędnych, nie marnowało ognia ani jedzenia. Zbytek był obowiązkiem i przywilejem królów. Na placu przed cerkwią świętej Paraskewy zbierała się dzieciarnia. W mroku połyskiwały chromowane części rowerów. Osiemdziesiąt lat temu mały Emil spędzał w cieniu tej samej świątyni ostatnie dni wakacji. Też był sierpień, wieczór, i chłopcy przekomarzali się z dziewczętami. Nie było tylko tak wielu rowerów, a w powietrzu unosił się jeszcze zapach węgierskich rządów i niektórzy wciąż używali nazwy Resinar albo Stadterdorf. Nazajutrz miał wyruszyć i nigdy już tu nie powrócić. (...) Deszcz  zaczął padać, gdy byliśmy już w domu. Siedziałem w otwartym oknie na poddaszu. Słyszałem, jak krople padają na dach i na liście winorośli rozpostarte nad dziedzińcem w dole. Spłowiałe góry na południu pociemniały jak nasiąknięta tkanina. Stado białych kóz szukało schronienia w zaroślach. Pomyślałem sobie, że mógłby mieć teraz osiemdziesiąt dziewięć lat i siedzieć na moim miejscu. W końcu ten dom należał do jego rodziny. Nasz gospodarz nazywał się Petru Cioran. Miał na półce jego książki, chociaż nie sądzę, by do nich zaglądał. Zresztą były po francusku i po angielsku. Razem z żoną pokazywali nam wyblakłe zdjęcia: to Emil, gdy miał osiem lat, a to Relu, młodszy brat. Pięćdziesięcioletni masywny mężczyzna był dumny, ale na co dzień zajmował się sklepem. Wstawał rano, ładował do furgonetki skrzynki i ruszał do miasta po towar. Na śniadanie wypijaliśmy po kieliszku śliwowicy. Pachniała samogonem, była mocna jak spirytus i pasowała do wędzonej słoniny, koziego sera i papryki”. Andrzej Stasiuk “Jadąc do Babadag”, Czarne 2011
PrzewodzikKsiążkowy CytatDnia RumuńskiTydzień "Im jestem starszy, tym bardziej czuję się Rumunem. Lata przyprowadzają mnie do mych początków i zanurzają w nie. A ci przodkowie, których tak spotwarzałem, jakże ich teraz rozumiem, jakże ich „rozgrzeszam”! i myślę o kimś takim jak Panait Istrati*, który, zaznawszy światowej sławy, powrócił tam umrzeć". *Panait Istrati – pisarz rumuński tworzący w języku francuskim, zmarł w Bukareszcie w 1935 roku po swoim powrocie do kraju. Emil Cioran "Zeszyty 1957-1972", Warszawa 2016
6
2
1
80
5,445
Czy wysłaliśmy drugi tom Kotów do składu, a powieść historyczną dla dorosłych do druku?
4
12
943
Bardzo dziękujemy! Chociaż trzeba przyznać, że każdemu w "Antykwariuszu..." podobało się coś innego ;)
Replying to @JanHoplon
@JanHoplon gratuluję dobrej książki. Niebanalne postacie, efektowne kontrasty między polską i zagraniczną rzeczywistością, a najbardziej urzekły mnie chyba sceny warszawskie – szczególnie te z klubu zapaśniczego. Aż przypomniał mi się zapach materaców z wuefu w podstawówce...
2
71
Trzymajcie kciuki - jest szansa na drugi tom kotów przed Świętami Bożego Narodzenia!
1
9
260
Wydawnictwo Centryfuga retweeted
Jedni recenzują książki po ich przeczytaniu, inni /jak @gabriel_maciej/ bez zbednych ceregieli. A ja w trakcie powiem, że odnajduję w tej, z czystą przyjemnością czytanej pozycji, uwielbiane przeze mnie, a zaimplementowane i znowelizowane przez autora @JanHoplon, chandlerowskie
1
3
1
9
615
Przebijcie nas na @legimi to pogadamy :3
Szanowni Państwo, dożyliśmy czasów, kiedy prace Ciorana osiągają na X ponad 100 polubień, 30 zakładek i prawie 8 tys. zasięgu. Czy w poniedziałkowy poranek możecie wyobrazić sobie lepsze tytuły do lektury niż: "Zarys rozkładu", "Zły demiurg" czy "Na szczytach rozpaczy"? ;) Zapraszamy do naszej księgarni po książki Alethei: mtbiznes.pl/wydawnictwo-alet…
2
7
600
W Zielonej Górze jesteśmy dziś na zewnątrz 😸👍
11
212
Zarobił na Malcie, kopa w żebra 😁👌
Skromny naukowiec z Warszawy wpada w wir intryg, wielkich pieniędzy i luksusu. Skromnie nadużywa uciech, zachowując moralny kręgosłup w stanie prawie nienaruszonym (no, chyba że w potyczkach z gangsterami). Pędzę do finału, żeby zbadać, ile zarobił... Hm.
1
8
274
Jesteśmy w Zielonej Górze na Bachanaliach Fantastycznych :)
1
7
374
Cały Fred zawalony, a on że się nie chwalimy xD "Antykwariusz z Montpellier" też jest!
Co się @WCentryfuga nie chwalicie że oba tytuły trafiły do @legimi . Do tego są dostępne w abonamencie bibliotecznym.
1
4
305
Wydawnictwo Centryfuga retweeted
Nooo, panie @JanHoplon! Przeczytałem wreszcie, i to w wersji ze starą okładką, jak Pan pamięta zapewne 😉. Nie powiem, się to czyta! Połączyć Philipa Marlowe’a z Indianą Jonesem to nie jest prosta sprawa. Są sporty walki i momenty też. Moje gratulacje!
1
1
11
314
"Stos Heraklesa" @JanHoplon też dostępny na @legimi (jeśli ktoś jeszcze nie czytał 😁)
1
15
353
Dropnęły nowe przypinki 😸🙀
1
1
7
203
Do zobaczenia na naszych imprezach :)
2
1
10
161
W Tygodniku Solidarność wywiad z @JanHoplon - zapraszamy do lektury!
Spokojnie. Jeszcze tylko rok.. W nowym @Tysolpl analizujemy stan gry na początku politycznego sezonu 26/27, który zakończy się za rok zmianą władzy w 🇵🇱. Piszą @RafalWos @karnkowski @MarStaniszewski @Ludwik_Peziol i #Małkowska A poza tym: 📍O kolejnej fali zwolnień pisze @NowyObywatel 📍Rozmowa z premierem Janem Olszewskim tuż po nocy teczek - w cyklu #45latTySola 📍Ratunku, jedynie słuszni w natarciu - alarmuje @ZdzKrasnodebski 📍Dlaczego Słowacja jest inna - wyjaśnia @HannaMSz 📍Czy istnieje coś takiego jak konserwatywny kryminał? - pyta @Ludwik_Peziol pisarza Jana Długosza 📍To Polacy wymyślili jesieniarstwo! Mamy dowody! 📍Życie po 17 września wspomina @RencaSebastian 📍Żegnamy ks. Stanisława Małkowskiego, kapelana Solidarności @sjastrzebowski @Karol_Gac @A_Gajcy @MagdaOkraska
1
1
4
1,237