Pinned Tweet
Czytać i się uczyć jak się robi politykę
Replying to @padrinio
Przypiął pan wpis, ale strony już nie ma.
Znalazłem w archiwum.
Ostatnia migawka z 2022 roku.
web.archive.org/web/20220705…
Przypominam wcześniejsze wypowiedzi prawników wybranych przez Sejm na urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego: Dariusza Szostka, Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdy oraz Anny Korwin-Piotrowskiej.
Czy ci „wybitni” prawnicy będą dziś połykać własne języki i próbować przekonywać nas, że coś, co jeszcze wczoraj było dla nich oczywiste, dzisiaj należy rozumieć zupełnie na odwrót?
Andrzej Filipowicz retweeted
Himalaje prawniczej hipokryzji. Osoba pełniąca funkcję sędziego, członek Iustitii...Kodeks spółek handlowych jako podstawa prawna do liczenia quorum w Trybunale Konstytucyjnym. No, są naprawdę ambitni w obronie Tuska. Obraz upadku.
Matko jedyna i takie osoby mają wydawać wyroki w imieniu Rzeczypospolitej? Mają dbać o przestrzeganie prawa? Doszło do złamania prawa, zamachu na konstytucyjny organ państwa i w odpowiedzi wyciąga się kodeks spółek handlowych.
Trybunał Konstytucyjny jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, a sędziowie jako wspólnicy? Jakich my czasów dożyliśmy.
Andrzej Filipowicz retweeted
♦️Jest jasne, że nawet, jeśli banda uzurpatorów, podających się za sędziów TK, uchwali sobie dziś nie-wiadomo-co, to w 2027 roku zostaną na zbity ryj wyrzuceni z TK i trafią na ławę oskarżonych.
A wszelkie ich decyzje zostaną unieważnione z mocy prawa, jako podjęte nielegalnie i przez osoby nieupoważnione.
♦️Tyle złego, że teraz te łachudry napsują ludziom krwi, wywołają dramatycznie złe emocje, zszargają szacunek dla prawa i kto wie, czy nie staną się przyczyną rozlewu krwi na ulicach.
I właśnie za to, za wzięcie udziału w tak bezczelnym łamaniu prawa i niszczeniu Polski, jakiego nie widzieliśmy od czasów stanu wojennego, kary dla tych przestępców, kierowanych przez Tuska, muszą być DRAKOŃSKIE!
A teraz taka ciekawostka.
Dlaczego czterej byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego – Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki i Andrzej Zoll – tak zdecydowanie popierają działania Anny Korwin-Piotrowskiej i nowego kierownictwa TK?
Nie wiecie? No to ja wam wytłumaczę. Bardzo prosto.
Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Spójrzmy na sprawę od tej strony. Bez zapewnienia finansowania Trybunału na kolejny rok zagrożone mogą być również wypłaty dla sędziów Trybunału w stanie spoczynku. A uposażenie takiego sędziego wynosi 75 proc. ostatnio pobieranego wynagrodzenia. W 2026 roku daje to orientacyjnie od około 33 do nawet 39 tysięcy złotych brutto miesięcznie na osobę. Tak, dobrze czytacie. Ponad trzydzieści tysięcy złotych miesięcznie.
Warto pamiętać, że za wielkimi słowami o praworządności, odpowiedzialności, powadze instytucji, jej niezależności i przywracaniu konstytucyjnego porządku kryje się również bardzo konkretny interes finansowy. Brak budżetu Trybunału oznaczałby bowiem także zagrożenie dla wypłat uposażeń tych czterech byłych prezesów, którzy dziś tak zdecydowanie zabierają głos w obronie obecnych działań.
A więc, kiedy słyszycie kolejne wzniosłe deklaracje o wartościach i zasadach, warto spojrzeć również na finansowy wymiar całej sprawy.
Czasami ideały tak skutecznie przysłaniają nam rzeczywistość, że nie dostrzegamy tego, co kryje się za nimi naprawdę – zwykła, ludzka rzecz. Pieniędze.
Andrzej Filipowicz retweeted
Marcin Dziurda, 16 października 2026: „To nie będzie Zgromadzenie Ogólne, jeśli prezes nie dopuści części sędziów. Powinien sobie wydrukować albo, jeszcze lepiej, wykuć na ścianie artykuł 194 ust. 1 konstytucji: Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów wybieranych przez Sejm na 9 lat”.
Ciekawe czy jutro p. Dziurda będzie miał to wydrukowane ;-)
WITAMY W TEATRZE KONSTYTUCYJNYM!
Od dziś proponuję, aby tworu pod kierownictwem Anny Korwin-Piotrowskiej nie nazywać Trybunałem Konstytucyjnym, lecz Teatrem Konstytucyjnym. Ewentualnie teatrzykiem. Zapowiada się seria spektakli, w których główną rolę odegra polityczna arytmetyka, dobieranie obsady i interpretowanie przepisów według potrzeb aktualnego przedstawienia.
PIERWSZY SPEKTAKL: „JAK Z OŚMIU ZROBIĆ DZIESIĘĆ?”
Zacznijmy od matematyki, bo ta najwyraźniej stała się w Teatrze Konstytucyjnym dziedziną wymagającą specjalnego posiedzenia. Ustawa przewiduje kworum wynoszące dwie trzecie ogólnej liczby sędziów. Sędziów jest piętnastu. Dwie trzecie z piętnastu to dziesięć. Nie osiem, nie dziewięć, tylko dziesięć.
Anna Korwin-Piotrowska w radiowej Trójce powiedziała: „Przepis mówi jasno: musi być 2/3 z ogólnej liczby sędziów”. Dodała, że liczba sędziów wynosi piętnaście i jest stała. Żeby ją zmienić, trzeba byłoby zmienić konstytucję.
Trudno się z tym nie zgodzić. Arytmetyka jest bezlitosna, nawet dla najbardziej ambitnego scenariusza.
Jednocześnie usłyszeliśmy, że to Zgromadzenie Ogólne zdecyduje, czy sytuacja trzech sędziów wpłynie na ustalenie kworum. A więc mamy piętnaście stanowisk sędziowskich, ustawowe dwie trzecie i zebranie, które ma rozstrzygnąć, ile wynosi dwie trzecie. Matematycy mogą już rezerwować bilety.
Ale to dopiero początek przedstawienia. Cała operacja odbywa się przecież pod hasłem naprawiania Trybunału i przywracania go obywatelom. Właśnie obywatelom! Tym samym, którzy od miesięcy, a często od lat, czekają na rozpoznanie swoich spraw.
I tutaj zaczyna się prawdziwa komedia.
Dotychczasowe postępowania miały przydzielone składy orzekające, sędziów sprawozdawców i określony etap rozpoznawania. Teraz mamy konflikt o kierownictwo, spór o uczestnictwo sędziów w pracach Trybunału i niepewność dotyczącą dalszego funkcjonowania dotychczasowych składów.
Nie trzeba być prawnikiem, żeby zrozumieć, że taka sytuacja nie przyspieszy rozpoznawania spraw. Przeciwnie. Obywatele mogą dostać w prezencie kolejne miesiące oczekiwania, reorganizację postępowań i spory o to, kto właściwie ma prawo orzekać. Wielkie przywracanie Trybunału obywatelom, a ich sprawy znów na końcu kolejki.
Warto przypomnieć, jak wyglądała sytuacja za poprzedniego kierownictwa. Sędziów było piętnastu, ale do orzekania dopuszczonych było dziesięciu. Pięciu pozostałych nie dopuszczano do orzekania z powodu sporu dotyczącego ich statusu i ślubowania.
Był to jeden z głównych argumentów wykorzystywanych do krytykowania ówczesnego Trybunału.
A teraz, w ramach wielkiej naprawy, mamy mieć osiem osób gotowych orzekać i siedmiu sędziów, którzy nie zamierzają brać udziału w tym przedstawieniu. Piętnaście stanowisk sędziowskich pozostaje piętnastoma, tylko obsada się zmieniła. Wczoraj dziesięciu to było za mało, dzisiaj osiem ma wystarczyć do ogłoszenia wielkiego sukcesu praworządności.
Cóż za postęp! Dwa miejsca mniej, a propaganda sukcesu jakby dwa razy większa.
I pamiętajmy, że to dopiero pierwszy spektakl. W kolejnych zobaczymy, kto może zwoływać Zgromadzenie Ogólne, kto ma prawo kierować Trybunałem, kto może wejść do budynku i według jakich zasad wybiera się aktorów do poszczególnych ról.
Kurtyna jeszcze się nie podniosła do końca, a scenariusz już robi się coraz ciekawszy.....
SPEKTAKL CZWARTY: „PIĘĆDZIESIĄT SPRAW I WIELKIE OCZEKIWANIA”.
Wirtualna Polska informowała o roboczej liście około pięćdziesięciu spraw, którymi miałby zająć się nowy Trybunał. Wśród nich znalazły się sprawy dotyczące prokuratury, KRS, wcześniejszych orzeczeń TK oraz wnioski prezydenta. To nie lista gotowych wyroków, ale pokazuje skalę politycznych oczekiwań wobec nowego kierownictwa.
A obywatele? Ich sprawy mogą nadal czekać. Najpierw trzeba ustalić, kto jest prezesem, kto może uczestniczyć w Zgromadzeniu, ilu sędziów należy policzyć i jak obsadzić składy. Repertuar jest bogaty, tylko kolejka obywateli jakoś nie chce się skrócić.
A media? Możemy być spokojni. TVN24, TVP Info i zaprzyjaźnieni komentatorzy będą opowiadać o naprawianiu państwa, przywracaniu praworządności i nowym otwarciu. Widzowie usłyszą, że wszystko odbywa się w imię demokracji i niezależności sądownictwa.
Tylko że od samego powtarzania tych haseł instytucja nie staje się bardziej niezależna, a spór o kompetencje nie znika.
I właśnie dlatego nazywam to Teatrem Konstytucyjnym. Mamy obsadę, reżyserów, scenariusz, polityczne oczekiwania i zaprzyjaźnione media, które z powagą godną znacznie lepszej sztuki będą zachwycać się kolejnymi aktami tego widowiska.
Mieliśmy dostać wybitnych prawników, którzy odbudują autorytet jednego z najważniejszych organów państwa. Tymczasem dostajemy parodię jego funkcjonowania. Zamiast powagi konstytucyjnej instytucji mamy spór o to, kto jest prezesem, kto może wejść do budynku, kto jest sędzią, ilu sędziów należy policzyć i czy osiem może udawać dziesięć.
A obywatele nadal czekają na rozpoznanie swoich spraw. To oni ponoszą konsekwencje tego przedstawienia: ich postępowania mogą się przeciągać, podczas gdy na scenie trwa walka o stanowiska, składy, kworum i polityczny repertuar.
To już nie jest zwykła komedia pomyłek. To parodia funkcjonowania jednego z najważniejszych organów państwa, jakim do niedawna był Trybunał Konstytucyjny.
Bilety opłacone z publicznych pieniędzy. Przedstawienie trwa. Praworządność podobno wróciła.
Prosimy nie przeszkadzać aktorom. Kurtyna!
P.S.
Przepraszam, ale niechcący pominąłem bardzo istotny wątek, który pierwotnie miał znaleźć się w tekście, jednak przez nieuwagę został z niego usunięty.
Chodzi o Jarosława Wyrembaka, którego status sędziowski jest kwestionowany przez część środowiska prawniczego. Nie zmienia to jednak faktu, że nie można po prostu uznać, iż przestał być sędzią, ani wykreślić go z listy sędziów decyzją osoby, której własne uprawnienia do kierowania Trybunałem są przedmiotem sporu.
I właśnie tu pojawia się zasadniczy problem. Kwestia udziału Wyrembaka w Zgromadzeniu Ogólnym powinna zostać rozstrzygnięta w ramach jego prac, a nie przesądzona wcześniej jednoosobową decyzją osoby przewodniczącej obradom. Tymczasem jeszcze przed rozstrzygnięciem tej kwestii pojawiają się zapowiedzi, kto zostanie dopuszczony, a kto nie.
Wygląda więc na to, że w Teatrze Konstytucyjnym obsadę Zgromadzenia ustala się jeszcze przed rozpoczęciem spektaklu. Najpierw casting i selekcja uczestników, a dopiero później ustalanie zasad, według których przedstawienie ma się odbywać.
Bo przecież w tym teatrze wszystko musi mieć swoją kolejność. Tylko że najwyraźniej niekoniecznie tę przewidzianą w przepisach.
Andrzej Filipowicz retweeted
Prezes @TK_GOV_PL Bogdan Święczkowski w kwietniu 2026 r. upoważnił sędziego TK Stanisława Piotrowicza do zastępowania w czasie nieobecności i kierowania pracami TK
⬇️
Andrzej Filipowicz retweeted
Sprostujmy jedną rzecz: do obecnego konfliktu doszłoby również wówczas, gdyby Prezydent @NawrockiKn przyjął ślubowanie od osób wadliwie wybranych przez Sejm. Ci państwo nie ukrywali, że kwestionują status prezesa Święczkowskiego, a w konsekwencji na pewno doszłoby również do podjęcia próby bezprawnego zwołania zgromadzenia, próby zakwestionowania statusu prezesa Święczkowskiego i przyznania sobie statusu osoby kierującej Trybunałem przez panią Korwin-Piotrowską. Ten wybór był z góry nastawiony na konfrontację z legalnymi sędziami Trybunału Konstytucyjnego.
Jeżeli jutro uzurpatorzy w Trybunale Konstytucyjnym stwierdzą sobie, że kworum 8 sędziów wystarczy do podejmowania uchwał, to zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu. 8 nie może się rownać 10, choćby nie wiem jakie zaklęcia stworzono.
Nazywajmy ten nowy twór Teatrem Konstytucyjnym i pod żadnym pozorem nie kojarzony go z Trybunałem Konstytucjnym.
Andrzej Filipowicz retweeted
Anna Korwin-Piotrowska w TVN24 właśnie zapowiedziała kolejny etap przejmowania Trybunału Konstytucyjnego. Zamierza osobiście losować składy sądów dyscyplinarnych wobec prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, którego wcześniej odsunęła od obowiązków. Ustawa mówi coś zupełnie innego!
Art. 25 ust. 2 – składy sądów dyscyplinarnych losuje PREZES TK.
Art. 27 ust. 1 – rzecznika dyscyplinarnego również losuje PREZES TK.
Korwin-Piotrowska nie jest Prezesem TK, a jej prawo do zastępowania go jest zasadniczo kwestionowane!
Co więcej, Święczkowskiemu i Sochańskiemu odmawia udziału w Zgromadzeniu Ogólnym. Najpierw odsunąć Prezesa, potem przejąć jego kompetencje, następnie wykluczyć go z obrad i samodzielnie organizować sąd dyscyplinarny!
Pani Korwin-Piotrowska, art. 7 Konstytucji RP nie przewiduje kompetencji zdobywanych metodą faktów dokonanych. To nie przywracanie praworządności. To demonstracja, jak pod hasłem obrony Konstytucji można próbować zastąpić ustawę własną wolą. W państwie prawa kompetencje wynikają z ustawy, a nie z występu w TVN24!
Andrzej Filipowicz retweeted
Sędziemu Wojeciechowi Sychowi - wiceprezesowi TK, nie zalicza się stażu sędziowskiego z czasów orzekania w Sądzie Najwyższym.
Maciejowi Berkowi zalicza się cały okres wykonywania zawodu radcy prawnego, od wpisu na listę.
Tako rzecze Zaratustra.
Andrzej Filipowicz retweeted
Replying to @ThemisSedziow
Zapomnieliście wspomnieć, że to wasza szefowa 🤭
Andrzej Filipowicz retweeted
Prof. Marcin Wiącek właśnie rozbija prawną fikcję, na której próbuje się oprzeć przejęcie Trybunału Konstytucyjnego!
„Kompetencji do wydawania zarządzeń nie można domniemywać. Wakatu dziś nie ma”.
I to jest sedno sprawy!
Art. 7 Konstytucji nie przewiduje wyjątku dla politycznej wygody Donalda Tuska.
Prof. Wiącek wskazuje jasno: art. 130 p.u.s.p. nie daje podstaw do odsunięcia Prezesa TK przez sędziego najstarszego stażem. Właściwą drogą jest postępowanie dyscyplinarne i rozstrzygnięcie sądu, a nie samozwańcze zarządzenia.
Nie można najpierw bez podstawy prawnej odsunąć Prezesa TK, a następnie powoływać się na jego nieobecność jako uzasadnienie przejęcia kompetencji!
Panie Premierze, Konstytucja to nie instrukcja obsługi politycznego zamachu na niezależny organ państwa. Praworządności nie przywraca się przez łamanie prawa. Tak właśnie demontuje się państwo prawa pod hasłem jego odbudowy!
Czy mamy stan wyższej konieczności konstytucyjnej, czy art. 130 uousp pozwala odwołać prezesa TK i co dalej mówi Marcin Wiącek, prof. UW i do niedawna RPO @BiuroRPO. Bez polityki. businessinsider.com.pl/prawo…
Andrzej Filipowicz retweeted
Czy mamy stan wyższej konieczności konstytucyjnej, czy art. 130 uousp pozwala odwołać prezesa TK i co dalej mówi Marcin Wiącek, prof. UW i do niedawna RPO @BiuroRPO. Bez polityki. businessinsider.com.pl/prawo…
Andrzej Filipowicz retweeted
Przeczytałem właśnie dokładnie zarządzenie Anny Korwin-Piotrowskiej z dnia 30 października 2026 r., opublikowane na stronie TK 21 października 2026 r. (nie, to nie błąd, a przynajmniej nie mój) o przerwie w czynnościach STK Bartłomieja Sochańskiego, w tym w pełnieniu obowiązków wiceprezesa TK.
Abstrahując od tego, czy w ogóle p. Korwin-Piotrowska miała podstawę do wydania zarządzenia, uzasadnienie tego to jest komedia.
Sprowadza się do tego, że prezes TK Bogdan Święczkowski łamał prawo, w tym błędnie wyznaczał składy i nie dopuścił do orzekania sędziów wybranych w ostatnich miesiącach przez Sejm.
Winą Sochańskiego – twierdzi Korwin-Piotrowska – było to, że nie reagował na bezprawie.
Innymi słowy, zdaniem p. Korwin-Piotrowskiej wiceprezes TK powinien pozbawić prezesa TK jego kompetencji ustawowych, jeśli uważa, że ten źle się wywiązuje ze swoich obowiązków.
I to jest podstawą do zarządzenia przerwy w czynnościach.
To ja dodam: sędzia TK ma takie samo uprawnienie do kwestionowania decyzji prezesa TK np. odnośnie do wyznaczania składów jak wiceprezes TK. Skoro p. Korwin-Piotrowska uważa się za sędzię TK od kwietnia 2026 r., to dlaczego nie podjęła działań aż do końca października? Dlaczego była podstawa "zawiesić" Sochańskiego, a nie było podstawy "zawiesić" Korwin-Piotrowskiej, która też nie wyznaczyła innych składów?
Andrzej Filipowicz retweeted
Anna Korwin-Piotrowska w TVN24 zaprezentowała rzeczywistość równoległą. I to w godzinach największej oglądalności!
Sochańskiego trzeba odsunąć, bo „czerpie upoważnienie” od Święczkowskiego. Kworum? Sędziowie sami zdecydują, czy je mają. Podstawa prawna? „Stan wyższej konieczności konstytucyjnej”. A Trybunał? Jest tam, gdzie ona.
Art. 7 Konstytucji zastąpiono zasadą: prawo jest tym, co akurat ogłosi pani Korwin-Piotrowska.
Do kompletu zabrakło tylko stwierdzenia, że Konstytucja obowiązuje po uzyskaniu zgody Pani Korwin Piotrowskiej.
Jeżeli kiedykolwiek dojdzie do postępowania karnego w sprawie wydarzeń w TK, to nagranie tego wywiadu może okazać się znacznie cenniejsze niż wszystkie późniejsze tłumaczenia. Bo w państwie prawa kompetencji nie tworzy ani telewizyjny wywiad, ani przekonanie o własnej nieomylności. Nawet gdy nazywa się to przywracaniem praworządności!
Te przepisy są ułomne i wprost nie regulują takich sytuacji, ale z nich można wywieść podstawę prawną - powiedziała w @faktypofaktach sędzia TK Anna Korwin-Piotrowska, która w piątek ogłosiła, że przejęła kierowanie Trybunałem Konstytucyjnym.
tvn24.pl/polska/anna-korwin-…




















