Paweł Miter (@PMiter) profile picture

Prawnik Bezkompromisowy Enfant terrible Czecholub Zawsze po stronie słabszych

Joined April 2012
Photo by Paweł Miter (@PMiter)Photo by Paweł Miter (@PMiter)Photo by Paweł Miter (@PMiter)Photo by Paweł Miter (@PMiter)Photo by Paweł Miter (@PMiter)Photo by Paweł Miter (@PMiter)Photo by Paweł Miter (@PMiter)Photo by Paweł Miter (@PMiter)Photo by Paweł Miter (@PMiter)
pressmania.pl/pawel-miter-wy… "– Pełne zwycięstwo prawne i wizerunkowe, to była walka o wiarygodność i nazwisko, opinia publiczna powinna poznać teraz taśmy Mlekovity – mówił po wygranej Miter, dziękując adwokatowi Karolowi Rusinowi za współpracę i sukces. Paweł Miter – wygrał głośne starcie z prokuraturą i mleczarskim gigantem Mlekovita. To przy wątku dotyczącym jego osoby prokuratura i służby rozpracowujące go poniosły spektakularną porażkę. Sąd wytknął im właśnie całkowity brak podstaw do oskarżenia Mitera wskazując, że prokuratura opierała się na domysłach. Taka ocena działań prokuratury, to jedna z najostrzejszych ocen, jaka może być wystawiona prokuraturze przez sąd. W państwie prawa, oskarżenie oparte na domysłach jest niedopuszczalne. Jeśli sąd wskazuje na brak istnienia jakichkolwiek dowodów, to z punktu widzenia sztuki prawniczej oznacza to jedno, prokurator popełnił kardynalny błąd, a sprawa przeciwko takiej osobie w ogóle nie powinna trafić na wokandę. – Nie ma ani jednego dowodu wskazującego na winę Pawła Mitera – stwierdził sędzia Tomasz Borowczak, który oczyścił go ze wszystkich stawianych mu zarzutów. – Żaden dowód nie wskazywał na to, aby Paweł Miter pozostawał w jakiejkolwiek zmowie. Nie świadczą o tym żadne zarejestrowane rozmowy i wiadomości. Nie świadczy też o tym samo zachowanie Pawła Mitera, które polegało na wyłącznym wykonywaniu przez niego obowiązków zawodowych, a w zebranym materiale nie ma dowodów świadczących przeciwko Pawłowi Miterowi – mówił sędzia Tomasz Borowczak. Takie miażdżące uzasadnienie, to nic innego, jak otwarcie Miterowi drogi do odszkodowania i zadośćuczynienia, co zresztą zapowiedział, jeśli wyrok się uprawomocni. To nie jest zwykłe uniewinnienie z braku wystarczających dowodów, czy też słabych dowodów na podstawie których sąd nie mógł jednoznacznie stwierdzić czyjejś winy, bo takie uniewinnienia z powodu niewystarczających dowodów się zdarzają. W przypadku Mitera jest to kategoryczne uniewinnienie z powodu braku jakichkolwiek dowodów. Tę sprawę należy rozpatrywać, jako podręcznikowy przykład nadużycia władzy przez prokuraturę, gdzie prokurator wykazał się wyjątkowo złą wolą i niekompetencją niosąc do sądu oskarżenie wobec człowieka nie mając żadnych dowodów wskazujących na jego winę, czy bezprawne zachowanie. Przypomnijmy, Miterowi prokuratura z czasów Zbigniewa Ziobry zarzucała działanie w grupie przestępczej chcącej od Mlekovity 4 miliony złotych za niepublikowanie kompromitujących giganta mleczarskiego taśm. To jedno z najpoważniejszych oskarżeń, które jeśli nie jest poparte dowodami, może zrujnować człowiekowi życie. Po tym wyroku ogromny kłopot może mieć także sama Mlekovita, bo jakby tego było mało, sąd wcale nie wykluczył tego, że w firmie nie dochodziło do antydatowania, a taka wersja forsowana była przez prokuraturę Zbigniewa Ziobry, prawicowe media oraz samą Mlekovite."
11
78
3
163
14,149
A ile botów?
Sieć o orędziu @donaldtusk (13,7 mln wyświetleń): Przychylnie 👉 12 proc. Krytycznie 👉 76 proc. Źródło: @Polityka_wSieci
5
1
17
1,098
Na nagraniach wyraźnie słychać "Jest Pan zatrzymany" widać też, że mąż Holeckiej ma założone kajdanki. Kiedy po telefonie do adwokata Holeccy proszą o protokół zatrzymania, policjant cwaniak mówi, że nie ma i protokołu nie dostaną. To słychać wyraźnie i widać. Fajnie, fajnie. Zastanówcie się co niektórzy, czy takiej policji chcecie, bez wzgledu na to, kogo dotyczy ta interwencja. Jak dla mnie skandaliczna, tam jest naruszenie za naruszeniem Dlatego lepiej, żeby pani rzecznik zanim zacznie mydlić nam wszystkim oczy o prawidłowej interwencji Policji, żeby może obejrzała wszystkie nagrania
Pouczenie, to wydawanie poleceń do określonego zachowania? No chyba nie. Dokumentów mieć nie musiał. Pouczenie to pouczenie. Ustalcie zatem spójną wersję, bo już na dzień dobry kupy się to nie trzyma. Stawiał opór, że zostal zakuty i wsadzony do radiowozu? Protokół zatrzymania już napisaliście, czy dalej się migacie?
36
158
3
725
19,265
Widzę, że dla niektórych osób, niestety akceptowalne jest to, że jak źle zaparkujesz i nie masz dokumentów, to zamiast upomnienia, czy mandatu, można człowieka zakuć w kajdanki i wsadzić do suki, a potem kłamać, że nikt nie był zatrzymany i unikać wydania protokołu zatrzymania... Fajne macie w swoich głowach ideały i wolności. Podziękuję. I nie ma to znaczenia, kogo to dotyczy, bo widzę niektórzy klaszczą, bo dotyczy to męża dziennikarki, której nie lubimy tak bardzo, jak wielbimy dziennikarki innych mediów. Chore to jest, zastanówcie się na jaką ścianę zmierzamy z takim podejściem...
56
42
5
234
12,940
Pouczenie, to wydawanie poleceń do określonego zachowania? No chyba nie. Dokumentów mieć nie musiał. Pouczenie to pouczenie. Ustalcie zatem spójną wersję, bo już na dzień dobry kupy się to nie trzyma. Stawiał opór, że zostal zakuty i wsadzony do radiowozu? Protokół zatrzymania już napisaliście, czy dalej się migacie?
Panie @OlechowskiJarek, @PolskaPolicja nie interweniowała dlatego, że ktoś zaparkował przy cmentarzu. Mężczyzna zaparkował w miejscu niedozwolonym, a gdy funkcjonariusze próbowali go pouczyć, nie reagował na ich polecenia. Został więc zabrany do radiowozu w celu ustalenia tożsamości. Przedstawianie tej interwencji jako ataku na rodzinę, pomija jej istotne okoliczności i jest manipulacją.
13
19
2
130
22,926
W sprawie męża Holeckiej... Chętnie poznam "ustaloną wersję" jeśli będzie prawdziwa @PolskaPolicja, bo już widać nie chcą sporządzić protokołu zatrzymania, a mąż Holeckiej wyraźnie był zakuty i trzymany w radiowozie pod cmentarzem, bo źle zaparkował... wcześniej rzucony na ziemię wedle relacji świadków. Jak dla mnie wygląda to na przekroczenie uprawnień przez policjanta. Widać też, że ten jeden policjant, to typowy cwaniak, nie kumaty delikatnie ujmując i bardzo konfrontacyjny, bardzo docinkowy. Ten policjant powinien zmienić zawód, policja tu zaczyna mataczyć i to przy kamerach... Chory kraj
61
93
507
15,446
Miałbym jedno pytanie do mądrych głów, zwłaszcza prawników i niektórych profesorów prawa, którzy twierdzą, że to, co w ostatnich godzinach działo się w Trybunale, że to wszystko zemści się okrutnie na państwie demokratycznym i na państwie prawa... To ja mam pytanie, czy aby wyczyny poprzedniej "władzuchny" nie mściły się okrutnie do wczoraj? Gdzie jesteśmy, w którym miejscu stoimy dziś, mając na względzie bełkot jednych i drugich? A może chodzi o to, że w mniemaniu jednych mamy sobie stać i trwać w tym kilkuletnim bajzlu, nie mając już żadnych marzeń, nawet jeśli miałoby to być marzenie w imię lepsze i słusznej sprawy? Dlaczego w takim razie akurat dziś mielibyśmy mniemanie jednych przedkładać nad mniemanie drugich?
5
37
1
144
5,952
Gdybyś, doktorze, mógł zbadać urynę mojego kraju. Rozpoznać chorobę i odpowiedniem wrócić przeczyszczeniem - William Shakespeare, Makbet. Ten cytat mi dziś wybrzmiewa w tyle głowy wciąż, jak się czytam, słucham i patrzę na to, co wygadują niektórzy... W sumie to od razu myślę sobie, że jeśli społeczeństwo dojdzie do wniosku, że to jednak prawnicy do spółki z politykami komplikują sprawy najprostsze, to w sumie możemy od razu przejść tu do "Wieszania" Jarosława Rymkiewicza i stawianych na ulicach szubienicach. Oni się już tylko ludzi bać mogą i strach przed gniewem ludu odczuwać mogą, nie inaczej, przed nikim innym.
1
5
16
926
Odkryci. Cyniczni. Złamani, ale na biegu. Oni wiedzą, że tradycyjne procedury naprawcze są już bezskuteczne. Ostatnie godziny pokazały, ilu osobom przez ostatnie lata nie przeszkadzało łamanie i psucie państwa prawa. Nie przeszkadzało im to, co wyprawiała władzuchna poprzedników, jak kruszyła standardy, jak deptała demokratyczne bezpieczniki... Wielu z nich świetnie się zresztą w tym uniwersum urządziło. Przeszkadza im dziś, że tu i teraz w imię słusznej sprawy, ktoś odważył się i chce przywrócić ład instytucji, która od dawna nie działa, która dla obywatela od lat nie robi już nic, bo w sprawach ludzi już od lat nie orzeka istotnie, nie orzeka już z absolutnie żadną troską... A przecież to Trybunał Konstytucyjny, jak żaden inny sąd jest właśnie od tego, aby chronić obywateli przed zakusami władzy, która pracuje i stanowi źle... A co, jeśli Trybunał jest martwy, zepsuty, złamanym, zdeptany? A to co robi, to już tylko tanie manifesty polityczne. Tym odkrytym dziś do reszty nie zależy też na zwykłych ludziach. Cynizm, cwaniactwo, szerokie łokcie, klasowość, tania emancypacja, byle wyżej, byle bliżej pańskiego stołu władzy tej lub tamtej, najczęściej tamtej... A przecież widzimy to wokół nich. A media? To chyba najbardziej zepsute poletko w tym sporze... A gdyby komuś od nich zależało to również w sprawie Sądu Najwyższego należałoby zrobić podobnie, bo tu przecież idzie o więcej spraw bezpośrednio dotykających zwykłych ludzi... Milczą, czemu milczą? Ani kroku wstecz, zero kompromisów. Dość schylania i łamania karku. Zło nierozliczone wraca ze zdwojoną siłą, nawet jeśli teraz niektórzy z nich będą głośno otwierać swoje koniunkturalne buzie, zgrywać moralnych, prawych, strażników procedur, to pamiętajmy, że to tylko maski, bo to co trwa, to dla nich tylko gra o ich wpływy, interesy, koterie... To my obywatele, domagajmy się dziś - ani kroku wstecz. W imię słusznej sprawy. A jeśli ktoś się cofnie, to powiedzmy mu won! I nie popadajmy w zachwyty nad tym lub tamtym politykiem, bo to prosta droga do tego, aby nas oszukali. Po owocach ich poznamy, a przecież z tymi owocami to marnie jest, widzimy to od trzech lat i nie ma się tu co oszukiwać, niewykluczone jest, że i teraz chcą nas do reszty oszukać na możliwej swej końcówce, ja nawet zakładam, że tak właśnie jest, ze oni bardziej "bezpieczniki" pod siebie robią, niż pod obywateli. Nie wierzcie nikomu, kto mówi, że to koniec Nawrockiego, tych zapowiadanych końców miał już kilka... To dopiero jego początek. I naprawdę dziwie się niektórym, że tak obwieszczają co rusz koniec Nawrockiego, przecież wiedzieć muszą, że takie "zabiegi" to usypianie czujności ludzi oraz uwagi na to wszystko, na złe początki nowych gier...
6
40
2
110
4,057
Szalenie ciekawa rozmowa I szpileczki wbijanie niektórym także ciekawe ;)
Szpiedzy wrócili do kredy, martwych skrzynek i Telegrama. Pegasus ich nie złapie. Potrzebna klasyczna „betka” – ludzie na ulicy. Dobra obserwacja to sztuka. Jak jest u nas? youtube.com/live/Uy-kQYWqHyo…
1
10
982
Ten gość ma żonę adwokatkę, mógłby ją zapytać czemu nie byłoby w tej sprawie trybu wyborczego, ale tego nie zrobi, bo po pierwsze jest propagandystą, który wlewa nam do głów swoje tępe komunały xitter.gq/krzysztofbrejza/status…
unavailable
7
6
63
4,724
Proces, który pokazuje, jak wiele osób żyje w świecie równoległym, w świecie jakiejś smutnej tragikomedii, albo po prostu w świecie totalnych idiotów, którzy wlewają do naszych głów „fakty równoległe”. Jeśli dzisiejsze zeznania Nataszy Geldon w procesie Nawrocki kontra Onet nie byłyby jawne, a czytałbym tylko i wyłącznie wpisy pewnych dziennikarzy i niektórych polityków, to uznałbym, że te zeznania faktycznie były przełomowe i że faktycznie okazało się, że ta kobieta, którą przyprowadził do Grand Hotelu Nawrocki, istotnie była prostytutką, no i że Nawrocki brał udział w procederze sprowadzania prostytutek do Grand Hotelu – bo tekst Onetu pod tym względem był jednoznaczny. Niektórzy pisali dziś, że są to „przełomowe zeznania” i że to „najważniejszy świadek”. Jak dla mnie w zeznaniach złożonych dziś przed sądem nie ma nic przełomowego, a już na pewno nie ma nic takiego, co dałoby mi poczucie i pewność, jak niektórym komentującym, że Onet ten proces wygra i że mógł napisać to, co napisał. Bo po tym, co zobaczyłem, mam dziś poważne wątpliwości i myślę, że prawnicy Onetu także je mają. Czysto procesowo biorąc pod uwagę poszukiwanie potwierdzenia tego, że Nawrocki istotnie był sutenerem, to dzisiejsze zeznania są dowodami czysto poszlakowymi i pośrednimi. Nic więcej. Choć niektórzy starają się zaczarować dzisiejsze zeznania, maksymalnie jak się da. Na pewno te zeznania nie były przełomowe, a jeśli to był najważniejszy świadek – to w mojej ocenie nie był to świadek, z którym wygrywa się proces, zwłaszcza taki proces. Niestety. A pamiętajmy, że tekst Onetu miał być w ubiegłym roku najważniejszym tekstem, bo dotyczyć miał przyszłej głowy państwa. Może właśnie słabością tego tekstu było to, że powstawał na szybko, może lepiej byłoby gdyby powstał już po wyborach z lepszymi "dotarciami" niż do Nataszy Geldon? Kluczowy moment to ten, w którym sędzia Aleksandra Orzechowska zwróciła uwagę, że w autoryzowanej wypowiedzi dla Onetu świadek Natasza Geldon stwierdziła jednoznacznie, że kobieta, którą widziała, „to była prostytutka i jej opiekun”. Dzisiaj, zeznając pod przysięgą, „mówi pani, że nie jest na 100 procent pewna, że widziała Nawrockiego z prostytutką i alfonsem”. Świadek przyznała, że nie ma wiedzy, aby kobieta ta była prostytutką. Można stwierdzić, że w tym oto momencie sędzia Orzechowska rozpoczęła badanie adekwatności zarzutów stawianych Nawrockiemu w tekście Onetu. Po tym fragmencie można odnieść wrażenie, że sędzia daje sygnał pozwanym, czy aby na pewno twierdzenia użyte w tekście były uprawnione, zwłaszcza że były one kategoryczne i jednoznaczne. I to jest kluczowe w mojej ocenie, co może przesądzić o tym, że Onet ten proces niestety, ale przegra. Dodatkowo, na co trzeba zwrócić uwagę, opisane zdarzenie przez Geldon było wyłącznie jedynym takim zdarzeniem w Grand Hotelu, zeznała, że nie ma wiedzy, aby taka sytuacja się powtórzyła. I najistotniejsze, Geldon przyznała przed sądem, że sformułowania o „alfonsie i prostytutce” były jej „wrażeniem” i „pierwszą myślą”, a nie potwierdzoną wiedzą. I myślę sobie już tak na boku, że sędzia może tu zrobić z tego mocny „użytek” w uzasadnieniu do wyroku. Kluczowym punktem zeznań Geldon może być przytoczona przez nią wypowiedź Nawrockiego, który na pytanie o tę sytuację miał jej powiedzieć, że „może sobie dorobić, doprowadzając dziewczyny”. Ale każdy prawnik wie, że jest to dowód tylko na to, że taka rozmowa mogła się odbyć, a nie na to, że Nawrocki był sutenerem lub organizatorem „siatki sutenerskiej”, nie jest to fragment po którym sąd uzna że "Nawrocki sprowadzał prostytutki do Grand Hotelu", zwłaszcza, że to było jednostkowe zdarzenie wedle relacji samej Geldon. Dodatkowo dzisiejszy proces pokazał też nieco kuchni dziennikarskiej. Ile trwały rozmowy z p. Geldon, czy ją dopytywano o szczegóły. Czy pytano po kilka razy o niektóre fakty, czy też tylko raz opowiedziała i starczyło, czy rozmowy z nią zarejestrowano… I myślę, że dla sądu mogło to być jednak zadziwiające, że taki tekst można napisać z taką lekkością w takich, a nie innych okolicznościach tak szybko… Bo to był – jeśli był – materiał na naprawdę solidne dziennikarskie śledztwo. I tego bym jednak oczekiwał od portalu, który w Polsce przypisuje sobie prawo do bycia najważniejszym portalem. Każdy dziennikarz ma prawo się mylić, wielu się myli. Presja, stres, pogoń za newsem i mocnym tekstem. Mimo to, życzę Harłukowiczowi wygranej i Onetowi, ale po tym, co dziś zobaczyłem, obawiam się, że będzie ciężko.
110
49
11
331
44,195
Odsłuchajcie sobie tej rozmowy. Nikt mi nie powie, że Pełczyńska nie ma racji, bo każdy rozsądny musi to widzieć, bez względu na sympatie Marazm tego rządu, brak reform, pływanie z dnia na dzień, nieobecność państwa na wielu polach od służby zdrowia po strategie gospodarczą. I jedyne co im się udaje to propaganda... Choć i to coraz mniej. Oto cała ""elitarność" drużyny Tuska. Tusk boi się, bo PiS skrytykuje. Jak cierpi, to niech odda władzę, bo przez takich jak on, jak całe to ich liberalne ciamciaramcia do władzy dojdą zaraz radykałowie i skrajni fanatycy. Tylko, że co niektórzy z nich wtedy się zawiną na kilka lat, a my z tym bajzlem tutaj zostaniemy. youtube.com/watch?v=C9r0z8A7…
21
26
143
5,927
Nie dajcie sobie wmówić, że rząd będzie blokować przejęcie TVN Jeśli w to uwierzycie, to znowu wielki zawód zaliczycie Nic takiego się nie stanie
3
4
32
1,279
Pani doktor robiła i robi dobrą robotę od kilku dni wbrew urzędniczej klasie i nie tylko... Teraz się okazuje, nie może wykonywać swojej pracy należycie i profesjonalnie... Ta sprawa to jakiś absurd I smutny żart, gdyby nie to, że chodzi o dobrostan zwierząt, ale też i o to, jak prokuratura wybrnie z tej sprawy, bo to, co widzimy, to jest totalny blamaż prokuratury i urzędników
Szanowni Państwo, od tygodnia podejmuję starania w celu uzyskanie formalnego umocowania do koordynowania bieżącej opieki nad zwierzętami oraz organizacji pracy zespołu ZOO Łączna. Pomimo wcześniejszych zapewnień ze strony proszących mnie o pomoc organów i instytucji, do dziś nie udało się dopełnić niezbędnych formalności. Jest to kwestia kluczowa, ponieważ nie mogę przyjmować odpowiedzialności za obszary, w których nie mam jasno określonych kompetencji i formalnego umocowania do podejmowania decyzji. W związku z tym, do czasu uregulowania tej sytuacji, zmuszona jestem wycofać się z wcześniejszych deklaracji dotyczących dalszego koordynowania tych działań. Nie zmienia to mojego przekonania, że dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo pracowników powinny pozostać priorytetem.
4
10
122
2,479
Ta sprawa jest w pewnym sensie precedensowa dla środowiska dziennikarskiego... xitter.gq/szachmad/status/211332… Otóż w mojej ocenie Sąd powinien odpowiedzieć na pytanie: 1. Czy jeden dziennikarz powinien sprawdzać drugiego dziennikarza? Czy dziennikarz powinien weryfikować informacje wnoszone do materiału przez innego dziennikarza, jeśli wspólnie są autorami danego materiału? Uważam, że mecenas Jakub Bedryj prawidłowo uderza tutaj w punkt dotyczący właśnie tego, czy dziennikarz powinien weryfikować informację od drugiego dziennikarza, nawet jak się znają i sobie ufają... To jest sedno tego procesu uważam. Dlaczego? Bo w tym miejscu dochodzimy także do weryfikacji samego źródła i tego, ile tych źródeł jest, czy na przykład dwóch autorów materiału dziennikarskiego nie ma przypadkiem tego samego źródła informacji... Tu zaczyna się problem już nie tylko z dochowaniem należytej staranności...Ale o tym dziennikarze nie chcą mówić. W ogóle uważam, że tutaj doszło już do pewnej procesowej machinacji, bo nie sądzę, aby mieli oni trzecie źródło w służbach. Moi rozmówcy mówią, że wymyślono je na potrzeby procesu, bo autorzy tego materiału weszli w konflikt z dwoma źródłami, a jeden z dziennikarzy wręcz miał "sprzedać" jedno swoje źródło osobom trzecim... Bardzo często też nasi dziennikarze stosują metodę plotkarską, jak o czymś mówi kolega, także dziennikarz, to przyjmuje się, że tak jest i potem we wzajemnym kółku adoracji sztucznie podnoszą swoje ego i nie tylko. Tę metodę przenoszą często do procesów. W tej sprawie zresztą było to widać, jak w pewnym momencie atakowano Łukasza Bugajskiego i Filipa Czaje, jak próbowano dokonać na nich egzekucji medialnej. I uważam, że z tej całej grupy dziennikarzy tylko Łukasz Cieśla jest sumienny, rzetelny i nie ulega wrzutkom. Miałem okazję go poznać przy wątku Mlekovity, nie był dla mnie miły, ani sympatyczny, ale wiedziałem, że uczciwie podchodzi do temu i miałem do niego szacunek za to...i nadal mam. Miałem poczucie, że robi to, co do niego należy, miałem też poczucie, że jest samodzielny, że nie kieruje się tym, co mówią mu inni.
unavailable
1
7
1,530
Pisałem o tym w czerwcu, że Stanowski miał odwiedzić centrale Mlekovity - tak mówiło moje źródło z centrali. Dziś widzimy, co mogło być powodem tej wizyty - reklamy w Kanale Zero. Ciekawe, ile trudnych pytań padło do zarządu @Mlekovita na przykład o wyrok z czerwca w którym zostałem uniewinniony, sąd zmiażdżył prokuraturę, że nie było żadnych podstaw do stawiania mi zarzutów, że na moim kierunku działano na podstawie "domysłów", że sprawa przypominała "komedię". Dodatkowo sąd nie wykluczył tego, że proceder antydatowania nie miał miejsca, sąd wskazał na błędy prokuratury i służby oraz na przedwczesną decyzję o umorzeniu wątku antydatowania mimo, że istniały poważne wątpliwości wynikające choćby z zeznań i należało je na tamtym etapie rozwiać, czego nie zrobiono, nie zabezpieczono też monitoringu, co było rzeczą w ocenie sądu niezrozumiałą. Dodatkowo sąd wskazał, że czynności jakie wykonywałem przy tej sprawie wynikały z moich obowiązków i że swoją pracę robiłem należycie, bo drążyłem temat po wymijających odpowiedziach firmy. Ja szykuję się do materiału dotyczącego skupu mleka i nieprawidłowości. Do opisania tego, bo cierpią rolnicy, których na ustach ma zarząd firmy. Myślę, że na dniach wyjdą pytania, przeglądam jeszcze ostatnie dokumenty... xitter.gq/PMiter/status/20628183…
Dojarze 🤣🤣 Gdzie mućka? Wróci na dojenie. Mlekowita to temat @PMiter
2
12
36
1,284
Tylko przypomnę, że to chyba Wipler do szefa prokuratury regionalnej w Warszawie wchodził sobie, jak do przysłowiowej obory z kumplami omawiać niewygodne dla jego ziomali śledztwa...w wątku GetBack zdaje się, sprawy skręcanej od blisko 9 lat... A więc pytanie, czy okręg warszawski, to dobry okręg na te wasze papierki...
Odpowiadając na liczne pytania dziennikarzy informuję, że agenci @CBAgovPL kontrolowali oświadczenia majątkowe składane za lata 2023-2025 przez posła Przemysława Wiplera. Kontrola została zakończona w kwietniu 2026 roku. Dokumentacja i ustalenia kontroli zostały przekazane do @Prok_Okreg_Wawa w związku z prowadzonym tam śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w składanych przez posła oświadczeniach majątkowych.
6
97
1
313
4,608
W świetle dzisiejszego wniosku Prokuratora Generalnego o uchylenie immunitetu Daniela Obajtka (plus zgoda na zatrzymanie i areszt) w sprawie rzekomej niegospodarności na ponad 4,1 mld zł w Orlenie jego manewry z przeniesieniem nieruchomości na fundację rodzinną wyglądają na stratę pieniędzy i czasu (o czym uprzedzałem nie przesadzając winy) Przypomnimy: po przegranych wyborach w 2023 r. Obajtek najpierw przepisał (darowizną) ok. 20–22 nieruchomości (ok. 12,5 mln zł) na syna Piotra, a ten, jako pełnomocnik, wniósł je do założonej przez samego Obajtka fundacji KP76. To klasyczny biedaschemat „schowania” majątku. Problem w tym, że nie działa. W polskim prawie takie nieodpłatne transfery na rzecz osób bliskich / kontrolowanej fundacji rodzinnej są stosunkowo łatwo zaskarżalne: •Skarga pauliańska (art. 527 i nast. KC) przy darowiźnie nie trzeba wykazywać wiedzy osoby trzeciej o pokrzywdzeniu wierzyciela, a przy bliskich relacjach działa domniemanie. Termin: 5 lat od czynności. •Fundacja rodzinna nie chroni automatycznie przed wierzytelnościami istniejącymi lub rozsądnie przewidywalnymi w momencie wniesienia majątku (a tu timing był idealny tuż po utracie władzy i przed formalnymi roszczeniami). •W kontekście sprawy karnej o wielką szkodę (art. 296 KK) + ewentualna konfiskata rozszerzona / zabezpieczenia majątkowe sąd i prokuratura mają dodatkowe narzędzia. Koszty notariusza, pełnomocnictw, struktury fundacyjnej i późniejszej spółki nieruchomościowej pod kontrolą syna to w praktyce pieniądze wyrzucone w błoto, jeśli roszczenia Orlenu / Skarbu Państwa ruszą na poważnie. Struktura może co najwyżej przedłużyć postępowanie o lata, ale nie daje nieprzeniknionej tarczy szczególnie przy tak dużych kwotach i publicznym charakterze sprawy. Krótko: na papierze „goły i wesoły”, w rzeczywistości majątek nadal w zasięgu wierzycieli.
45
212
11
917
39,411
Brawo bili ci, którzy po pasku służb dali się wmanewrować w brejzdolenie o tym, że największymi pokrzywdzonymi są właśnie Brejzowie - a nie są. Te same paprotki dziennikarskie, świadomie lub nie, pomagały promować przy tym brejzdoleniu Agnieszkę dwojga nazwisk na szefową CBA. Wiemy doskonale, jak się to skończyło. Z Janem zgadzam się tu w tym, że obecna władzuchna nie wygra wyborów, jeśli będą szli w retorykę, że potrzebują kolejnych lat na rozpędzenie tego brudnego towarzystwa w służbach i prokuraturze. Pisałem już dawno, że to się nie uda. Jedyna opcja, aby utrzymać władzę, to pójście na mocne zwarcie i pokazanie wyborcom, że coś robią, ale mądre inaczej głowy od PR-u odradzają ten styl. Z kolei, żeby robić mocne zwarcie, to trzeba mieć z kim - trzeba mieć ludzi, którzy mają pojęcie i wiedzę, z kim mają tańczyć, a Tusk tych ludzi nie ma. Na palcach jednej ręki można ich policzyć. Wszyscy inni, którzy mogliby tu coś zdziałać, widząc ten cyrk wolą trzymać się z daleka od tego bajzlu i tej propagandy.
Wczoraj komisja śledcza ds. Pegasusa pokazała jawną część raportu. Ogłoszono sukces, a wielu dziennikarzy biło brawo. Czy to realne rozliczenie afery, czy tylko podsumowanie tego, co już wiedzieliśmy? Rozmawiam z Janem Pińskim. youtube.com/live/Z7w7UbcE5BM…
1
23
79
2,293